• (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl

Krowiarki – Kępa – Gówniak – Diablak – Przełęcz Brona – Schronisko Markowe Szczawiny – Krowiarki
(szlak niebieski – zielony – czerwony – niebieski)
24 czerwca 2012 r.

Wycieczkę na Babią planowaliśmy od dłuższego czasu. Ponieważ góra należy do tych nieco nieobliczalnych, a my mieliśmy wędrować z dzieckiem, zależało nam na naprawdę dobrej pogodzie. Na Krowiarki zajechaliśmy więc w piękną słoneczną niedzielę i… przeżyliśmy szok. Wszędzie tabuny ludzi, panie w klapkach, dzieci w sandałkach i panowie z malowniczo wylewającymi się brzuchami. Cóż, kupiliśmy bilety do Parku i ruszyliśmy w drogę.  

  

Odcinek czerwonego szlaku z Krowiarek na Sokolicę był zamknięty, ale ludzie nic sobie z tego nie robili. Mimo tablic informacyjnych i szlabanu po prostu radośnie wędrowali dalej. Może i dobrze – my wybraliśmy szlak niebieski (Górny Płaj), a potem zielony, wyprowadzający na grań tuż za Sokolicą. I oto zupełnie niespodziewanie zostaliśmy sami. W dodatku zielony szlak, zwany, jakże adekwatnie, Percią Przyrodników, prowadził niezwykle piękną i dziką doliną.

  

Po wyjściu na grań czerwony szlak, który wiedzie na Diablak, nie przedstawia żadnych trudności. Trasę poprowadzono wygodną, specjalnie ułożoną ścieżką. Pewnie dlatego tylu tu niedzielnych turystów. Mimo wielkiego tłoku na dole, na grani nie było aż tak źle. Czasem wędrowało się nawet bez towarzystwa. Tłum okupował natomiast najwyższy wierzchołek Babiej Góry, czyli Diablak. I mocno tu wiało. Żeby podziwiać panoramę, a ta jest rzeczywiście wspaniała, należało znaleźć miejsce za kamiennym usypiskiem, o co nie było tak łatwo. Z Diablaka przy dobrej pogodzie widać większość pasm Beskidów (Śląski, Żywiecki, Makowski, Mały, Wyspowy, Gorce) oraz Tatry i góry Słowacji. Rzeczywiście jest co oglądać.

 

Zejście na przełęcz Brona i do schroniska Markowe Szczawiny sprawiło naszemu synowi nieco kłopotu. Po raz pierwszy wędrował po usypiskach kamieni, które zdradziecko osypywały się w dół. Między innymi z tego powodu odłożyliśmy wyjazd w Tatry Wysokie na późniejszy czas, a w wakacje wybraliśmy się do Słowackiego Raju i w Nizke Tatry. W tych ostatnich górach Wawek nabrał wprawy w pokonywaniu kamiennych ścieżek.

Po odpoczynku w schronisku niebieski szlak powrotny na Krowiarki przebyliśmy migiem. Cała wycieczka zajęła nam 5 godzin, nie licząc odpoczynków. Trasa jest łatwa, naprawdę lajtowa :), jedynie zejście do schroniska miejscami bywa zdradzieckie i może nieco zmęczyć. Wystarczy jednak deszcz i silny wiatr, by łatwa wycieczka zamieniła się w nieprzyjemną walkę o każdy metr terenu.

Joomla Template by Joomla51.com