• (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl
  • (c) baturo.pl

15–17 sierpnia 2012 r.

Odkąd wróciliśmy ze Słowackiego Raju, Wawek ma tylko jedno marzenie – jak najszybciej znów się tam znaleźć. Nie ma właściwie tygodnia, by nie rozkładał mapy tych terenów i po raz setny nie ustalał, dokąd pójdziemy, jak już tam będziemy. Rozumiemy ten zachwyt, bo malutki powierzchniowo Raj, jest niezwykły. Zwłaszcza na tych mniej uczęszczanych trasach, nieco bardziej odległych od dwóch głównych punktów wyjścia na wyprawy.

W wapienne grzbiety Słowackiego Raju wcinają się potoki i rzeki, tworząc malownicze, głębokie jary i wąwozy. Specyfiką tego terenu jest to, że szlaki w wąwozach są krótkie, a gros czasu zabiera do nich dojście. Ponieważ ubezpieczone drabinkami, kładkami i stupaczkami przejścia są wąskie i mocno eksponowane, większość tras w wąwozach jest jednokierunkowa. Dojście do wybranego jaru, przejście nim i powrót na dół zajmuje zazwyczaj 4–5 godzin. Nie są to trasy szczególnie wymagające kondycyjnie – w Raju liczą się przede wszystkim widoki i przeżycia :)

  

Najbardziej oblegany szlak prowadzi wąwozem Suchá Belá. Wędruje się w tłumie i chyba tylko jakimś cudem nie zdarzają się poważne wypadki (przychodzą tu nawet ludzie o kulach, co wciąż wprawia mnie w osłupienie – i nie chodzi o to, że trasa jest trudna, ale na mokrych kamieniach czy drabinkach łatwo się pośliznąć i narobić sobie i innym kłopotu). Gdzie są tłumy, tam zazwyczaj nie ma nas, ale cóż robić, trasa jest niepowtarzalna i doskonała na pierwszy kontakt z drabinkami. Jeśli mieliśmy obawy, czy siedmiolatek poradzi sobie z ekspozycją i wspinaniem, szlak rozwiał je zupełnie.

  

Drugim hitem Raju jest trasa przełomem Hornadu z dojściem na Tomášovský výhlád, czyli punkt widokowy. Najbardziej malowniczy odcinek przełomu prowadzi z Hrdla Hornádu do Letanovskiego mlyna. Przejście przyczepionymi do skał, wysoko nad wodą, pogiętymi stupaczkami, czyli żelaznymi stopniami, może napędzić trochę strachu. Wędrując z dzieckiem, trzeba uczulić go na bezpieczne i spokojne zachowanie.

 

Jeśli miałabym wybierać swój ulubiony wąwóz (choć wszystkie były naprawdę fajne), wskazałabym na Vel’ký Kysel’. Zarośnięty, dziewiczy, z kilkoma długaśnymi drabinkami. No i bez tłumu (na trasie nie spotkaliśmy nikogo!).

 

Słowacki Raj, zgodnie z nazwą, leży w Słowacji :), zajmując południowo-wschodnią część Rudaw Słowackich.
Z Bielska-Białej dojazd zajmuje około 4 godzin. Najlepszym punktem wyjścia na szlaki są przysiółek Podlesok i osada Cingov. W obu można znaleźć miejsca noclegowe (w obleganym malutkim Podlesoku o nocleg bez wcześniejszej rezerwacji jest trudno, ale w pobliskich Hrabušicach wybór pokoi i chatek jest bardzo duży).

Joomla Template by Joomla51.com